Już od dawna nie siedziałam z kawką w niedzielny poranek przeglądając blogi, strony szwedzkich agencji nieruchomości, jak zawsze wyjątkowo inspirujące. Dzisiaj się udało, dlatego wracam po dłuższej przerwie z kolejną, świeżo wyszperaną dozą inspiracji.
Zawsze miałam sentyment do poddaszy, a to ujmuje totalnie ze względu na swoją wyjątkową przytulność.
Niskie meble i duży, zapewne miękki dywan sprawiają, że nie chciałoby się z tego kącika w ogóle ruszać.
Jasne barwy rozjaśniają wnętrze, ale dzięki różnym fakturom przedmiotów, nie czynią go monotonnym.
Okna, pomimo że niewielkie, dzięki wyjątkowej oprawie nadają wnętrzu niezwykłego klimatu. Zwróciłam też uwagę na ciekawie wykorzystane wnęki pod skosami, na książki, telewizor i siedzisko. Zazwyczaj te miejsca pozostają niewykorzystane, a okazuje się, że można je fenomenalnie zagospodarować.
Moją uwagę od razu przykuły też ogromne poduchy. W niskim mieszkaniu sprawdzą się idealnie jako siedziska.
Kuchnia w sumie prosta, niezbyt rzucająca się w oczy, co na otwartych przestrzeniach sprawdza się idealnie. Niezaprzeczoną ozdobą kuchni, bez której może nawet wyglądałaby zbyt skromnie, jest ogromna lampa w kolorze mosiądzu.
Nawet łazienka, jak na szwedzką, jest wyjątkowo przytulna. Takich tu naprawdę ze świecą szukać.
A na koniec coś, co zachwyciło mnie totalnie! Niewielka sypialnia z ogromnym oknem balkonowym i tarasem marzeń z widokiem na dachy Sztokholmu (a przynajmniej najbliższego sąsiedztwa ;). Obudzić się rano w takim miejscu i wyjść na taras, wypić kawę... już się rozmarzyłam!
Pieję z zachwytu i wyrażam się o nim w samych superlatywach, bo tak pięknej adaptacji poddasza dawno już nie widziałam.
Tymczasem milczę w sprawie remontu naszego mieszkania w kamienicy, bo prace trwają i na razie prócz bałaganu jeszcze za wiele nie udałoby się pokazać. Pewnie później wszystko pokażę naraz.
Pozdrawiam i życzę wszystkim zaglądającym wyjątkowej niedzieli.
Pozdrawiam
Marta