Wednesday, August 25, 2010

Klamka zapadla :)

W końcu zamówiliśmy sofę, po długim zwlekaniu i zastanawianiu się, przeszukiwaniu internetu padło na tą, którą zobaczyliśmy jako pierwsza. Już nie nowość, ze wracam do pierwszego wyboru, coś w tym musi być. Decyzja nie przyszła tak łatwo, ponieważ sofa miała podobać się mnie, jak również drugiej polowce, a z tym nie zawsze jest prosto.
W sumie tego dnia wcale nie planowaliśmy kupić sofy, po prostu wpadliśmy do pewnego sklepu. Miałam to zrobić dawno temu, ale jakoś nie było okazji. Tym razem byliśmy w pobliżu, wiec postanowiliśmy o ten sklep zahaczyć...i wyszliśmy z sofa, w przenośni, bo na razie jest zamówiona i z niecierpliwością czekam na jej dostawę.
Tak naprawdę nie widziałam jej nigdy "na żywo", tylko podobny model. Gdy tylko zobaczyłam jednak cień aprobaty w oczach mojej drugiej połówki, postanowiłam niezwłocznie działać. Wyboru dokonaliśmy w jakieś 15 minut. Zobaczymy, czy ta spontaniczność wyjdzie nam na dobre (choć w internecie tysiące razy już tą sofę oglądałam). O dziwo, spodobało się nam również to samo obicie. Sofa będzie jasna, materiał obiciowy splotem przypomina len, ma lekko chropowata fakturę. Po złożeniu zamówienia zastanawiałam się czy na pewno dokonałam właściwego wyboru, czy sofa będzie pasowała do pokoju, czy nie za duża, czy materiał nie za jasny. Ale stało się, klamka zapadła, sofa zamówiona i nie ma już sensu snuć rozważań.

Tak się z tej sofy ciesze, ze postanowiłam się tym z wami podzielić. Wybrałam ten model. Jak przyjdzie, to na pewno ja obfotografuje.



Udało mi się znaleźć na necie jeszcze dwa zdjęcia. Właśnie zastanawiam się też nad dokupieniem fotela . Ale najpierw muszę zobaczyć sofę.





Pozdrawiam ciepło
Marta

Wednesday, August 4, 2010

Nowości, inspiracje

Bardzo lubię odwiedzać internetowy sklep Mirabeau Versand. Za każdym razem gdy go odwiedzam najchętniej wykupiłabym pół sklepu, tylko trochę funduszy na to brakuje, a chyba przede wszystkim... miejsca. Takie są uroki mieszkania w bloku.
Właśnie pojawiło się kilka nowości, w których z miejsca się zakochałam.





Zazdrostki są piękne żałuję, że nie mam okna, do którego by pasowały...



Jakiś czas temu pisałam o poszukiwaniach sofy do pokoju i na żadną nie mogę się zdecydować. Ta od razu przyciągnęła mój wzrok, tylko ta cena...

Tuesday, July 13, 2010

Pan Kot

Jakiś czas temu wspominałam o dużym hafcie, który pochłania sporo mojego czasu. A oto i on, pozwólcie, że przedstawię wam pana Kota.



Wczoraj haftowałam prawie do drugiej w nocy, by w końcu ujrzeć jego mordkę (tak, haftowanie jest niezwykle wciągające...). Strasznie długo mi to zajęło, chyba już od trzech miesięcy z różnymi przerwami przyczyniam się do powstawania pana Kota. W haftowaniu świetne jest to, że szybko widzi się postępy, co motywuje do dalszego haftowania.



Teraz w końcu będę mogła zabrać się za okno, na tle którego siedzi. Okno jest wyjątkowe, bogato zdobione (więc często trzeba zmieniać kolor nici...), pokryte niby secesyjnymi wzorami.
Pewnie następnym razem pięć razy się zastanowię, zanim sięgnę po tak duży haft. Tym bardziej, że w kolejce czeka cała masa innych wzorów. Ale mam nadzieję, że jak już będzie gotowy powiem, że jednak było warto.
Pozdrawiam serdecznie
Marta

Monday, July 5, 2010

Poweekendowo

Taka piekna pogoda sie zrobila, ze az szkoda siedziec przed komputerem. Trzeba korzystac poki slonce swieci. Przyznam, ze te sloneczne dni bardzo pozytywnie wplywaja na nastroj, jak za oknem, tak tez i na sercu. Cierpi na tym nie tylko blog, ale i moje haftowanie. Jestem wlasnie w trakcie haftowania mega obrazu z kotem, ale strasznie wolno mi to idzie, bo obraz jest naprawde spory, najwiekszy jaki do tej pory haftowalam. Ale moze w tym tygodniu uda mi sie skonczyc cos, co nadaloby sie do pokazania. Udalo mi sie zas skonczyc wszystkie literki i sa juz wyslane. Mam nadzieje, ze szczesliwie do was dotarly.
Zamieszczam zdjecie z weekendowej wycieczki - strasznie mnie ta lawenda w oknie urzekla.


Milego tygodnia!
Pozdrawiam
Marta

Tuesday, June 15, 2010

Losowanie candy i podziękowania

Witam wszystkich serdecznie.
Dziś rano obudziłam się i zastałam taki oto piękny poranek za oknem. Bynajmniej podziwianie poranka nie odciągnęło mnie od czynności dziś kluczowej czyli losowania candy.



Na początku chciałabym podziękować wszystkim osobom, które się zgłosiły. Dzięki Wam poznałam wiele nowych, ciekawych blogów. Serdecznie dziękuję. Zapraszam na kolejne candy, bo na pewno takie będę tu organizowała.
Przyznam, że nie do końca wiedziałam jak podejść do losowania , bo sama sobie sprawę skomplikowałam. Prosiłam o wskazanie literki, którą chcecie wylosować, ale pojawiło się czasami kilka wskazań, więc wybrałam zawsze pierwszą z komentarza, mam nadzieję, że sprawiedliwie.
Losowanie przeprowadziłam sposobem tradycyjnym. Od rana zabrałam się za cięcie karteczek i wypisywanie Waszych nicków i imion. A tak to wyglądało - pierwsza losowana była literka A:


A oto i nowa właścicielka literki A:



Literka J wędruje do...



A literkę S otrzyma:



Tak jak obiecałam, wyhaftuję jeszcze trzy literki według Waszego wyboru. Tak oto wyglądało losowanie tych literek. Osoby, które wskazały wcześniej konkretną literkę, ale nie były wśród wylosowanych, miały kolejną szansę na zdobycie literki.



A literki powędrują do:



Wszystkim serdecznie gratuluję i proszę o cierpliwość, jeśli chodzi o wysyłkę. Za tydzień jestem w Polsce i uda mi się wtedy wysłać literki. Hafty są skromne, ale mam nadzieję, że Was ucieszą.
Osoby, których dzisiaj nie udało mi się obdarzyć literką, zapraszam na kolejne candy. Mam nadzieję, że będziecie tu zaglądać, zawsze cieszę się na Wasze odwiedziny.

Pozdrawiam ciepło i życzę Wam miłego dnia.
Marta

Monday, May 24, 2010

Nowe hafty i candy !!!

Witam wszystkich serdecznie po dłuższej przerwie. Spojrzałam właśnie na datę ostatniego wpisu i aż mi się wierzyć nie chce, że aż tak długo nie pisałam. Chyba po prostu nie miałam natchnienia. Poza tym przyszła wiosna i znacznie więcej czasu spędzam na zewnątrz.
Niedawno miało miejsce w moim życiu małe zawirowanie, myślałam, że przyjdzie mi opuścić miejsce, gdzie teraz przebywam. Z jednej strony fajnie byłoby po prostu wrócić do domu, z drugiej uświadomiłam sobie, jak wiele rzeczy jeszcze nie doświadczyłam, nie spróbowałam, więc teraz nadrabiam zaległości i całkiem dobrze mi idzie. Chyba potrzebowałam takiego "kopa".

Od czasu do czasu udaje mi się trochę pohaftować. Właśnie zabrałam się za chyba największy haft, jaki do tej pory miałam przyjemność wykonywać. I tak dłubię już od dwóch miesięcy. Na razie nie ma co za bardzo pokazać, bo wygląda to na razie na bezkształtną masę.

A propos nadrabiania zaległości - od dawien dawna przybierałam się do organizacji candy. Z radością chciałabym zatem ogłosić moje pierwsze candy. Zasady znacie, proszę o umieszczenie komentarza oraz linka na blogu do candy. Zapraszam wszystkich chętnych, osoby nie posiadające bloga również mogą wziąć udział w losowaniu. Nagrody są skromne, ale własnoręcznie zrobione. Mam 3 literki: S, A i J. Jeśli akurat nie są to literki was interesujące, zrobię jeszcze 3 na życzenie. Razem będzie więc do rozdania 6 literek. Proszę we wpisach podajcie która literka was interesuje.







Ogłoszenie wyników 15 czerwca. Serdecznie zapraszam!

P.S. A oto, co dzisiaj znalazłam - inspiracja jak można wykorzystać haftowaną literę : http://cosetesdudu.blogspot.com/2010/05/cajita-con-inicial-box-with-initial-2.html

Sunday, March 14, 2010

Wiosenny kwiat do kolekcji

Przez ostatnie dni trzymała mnie migrena, więc nie wiedziałam za bardzo co ze sobą zrobić. Przespać dwóch dni nie potrafię, nawet jak głowę rozsadza. Wczoraj już nieco lepiej się czułam, więc stwierdziłam, że trochę pohaftuję. Nie spodziewałam się, że aż tyle uda mi się zrobić. Jestem z siebie niesamowicie dumna, ponieważ udało mi się zakończyć kolejny kwiat do kolekcji czterech obrazków. Teraz zostaje mi już tylko konwalia i obrazki będą gotowe do oprawienia.



Pozdrawiam ciepło wszystkich zaglądających!
Marta

Sunday, February 21, 2010

Zdobycze z second handu

Gdy przychodzi sobota walczą we mnie ze sobą dwie kuszące myśli: wyjść czy nie wyjść. Z jednej strony wyobrażam sobie, jak świetnie byłoby pobuszować sobie po targu, najlepiej pchlim, upolować coś nowego. Ta druga myśl to zostać w domu i spędzić leniwy poranek delektując się wolnym dniem. Przyznaję, że ta druga myśl zazwyczaj zwycięża. Wczoraj było jednak inaczej, zmotywowana przez znajomych już o 10:00 zamykałam za sobą drzwi, by oddać się sobotnim eksploracjom. Postanowiliśmy wybrać się do pobliskiego miasteczka, pospacerować i jak się później okazało, połazić po sklepach. Chciałabym pochwalić się moją zdobyczą z second handu. Za parę złotych udało mi się tam dostać świetną książkę z wzorami liter do haftu krzyżykowego. A oto moja zdobycz.



Literki są przepiękne, już się nie mogę doczekać, by coś wyhaftować. Wcześniej jednak muszę nabyć stosowne materiały i nici. W planach mam kolekcję seduszek z pięknymi inicjałami.Ostatnio złożyłam zamówienie i czekam na przesyłkę.





Przy okazji na dworcu udało mi się powiększyć moją kolekcję magazynów o wnętrzach, od których jestem niestety beznadziejnie uzależniona.

A dzisiaj zajęłam się haftowaniem. Prawie już kończę obrus z wzorem cebulowym. Na razie jeszcze nie prezentuje się zbyt okazale, tym bardziej, że nie jest jeszcze poprasowany Ale mam nadzieję wkrótce pokazać go w pełnej okazałości i krasie.






Pozdrawiam was ciepło, niedzielnie.
Marta

Thursday, February 18, 2010

Biurko cdn

Pamiętacie moje biurkowe poszukiwania, o których pisałam we wcześniejszych postach? Zupełnie przypadkowo natknęłam się w końcu na białe biureczko, zbliżone do tego, które wcześniej prezentowałam. Wszystko wydawałoby się idealne, białe, z mnóstwem przegródek, lekkie, kobiece i do tego w przystępnej cenie (można je kupić na Allegro w sklepie Wyposażenie Wnętrz).... ale jakoś nie mogę się zdecydować. Myślę sobie, a może znajdę jeszcze ciekawsze. Chyba wszystko przez to, że mi się nie spieszy z urządzaniem mieszkania, bo na co dzień i tak mieszkam gdzie indziej.
I sama nie wiem, czy to poprzednie biureczko nie było fajniejsze.



Saturday, February 13, 2010

I znów lampy

Wciąż jestem na etapie poszukiwania lampy do przedpokoju. Czekam na taką, od której wzroku nie będę mogła oderwać i będę wiedziała, że to właśnie ta. W sumie nie muszę się spieszyć, bo swoje mieszkanie zaludnię dopiero za dwa lata. Oczywiście nadal szukam inspiracji na necie i chciałam się nimi z Wami podzielić.

Trafiłam niedawno na angielską stronę producenta lamp www.limehouselighting.com , gdzie można znaleźć prawdziwie piękne okazy latarni i latarenek.



Ta latarnia całkowicie podbiła moje serce i pewnie kupiłabym ja z miejsca gdyby nie dwa drobne fakty:
a. przy wysokości 60 cm zajęłaby chyba mój cały przedpokój :(
b. pięknie wpasowałaby się we wnętrze biało ciemnej kuchni bądź przedpokoju z kamienną podłogą, u siebie uzyskałabym co najwyżej efekt pięknej lampy, która do niczego nie pasuje.



Znalazłam też inną lampę, która z pewnością nie byłaby ani za duża ani zbyt przytłaczająca. Ale jeszcze się nie zdecydowałam. Na razie oglądam ja parę razy dziennie. Lampę można kupić w Mirabeau Versand, link do sklepu na dole strony. Na jej korzyść przemawia też fakt, że cenę ma jeszcze dość przystępną.



W najnowszym numerze House and Gardens strasznie spodobało mi się jedno z wnętrz, którego kluczową ozdobą jest niezwykły żyrandol. Stanowi przysłowiową kropkę nad i.
Przepraszam, za jakość zdjęcia, ale nie mam odpowiedniej aparatury do jego zeskanowania (właśnie, stwierdziłam , że absolutnie potrzebuję skanera).



Zupełnie przypadkiem natknęłam się na tego typu żyrandol na Allegro w sklepie Customform. I znów pożałowałam, że nie mam wysokiego sufitu i przestronnego wnętrza. Ale od czego są marzenia i dążenie do celu. Kto wie, może w przyszłości stanę się właścicielka takiego żyrandola. Teraz nie za bardzo pasowałby do charakteru mojego obecnego mieszkania, ale kolejne urządzę już inaczej.



Pozdrawiam Was ciepło i weekendowo. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was moimi wywodami lampowymi. Powoli mój blog staje się blogiem o lampach :)
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...