Sunday, July 24, 2011

Weekendowy urlop

W tym roku tak się złożyło, że nie będę miała urlopu z prawdziwego zdarzenia, czyli nie tylko nigdzie nie wyjeżdżam, ale również nie biorę wolnego na dłużej. Pozostaje mi cieszyć się weekendowymi wypadami - namiastką urlopu. Czasami przyznam dobrze jest po prostu zmienić widok.
Od ponad dwóch lat mieszkam w Niemczech, ale przyznam, że do tej pory zobaczyłam zdecydowanie mniej tego kraju niż bym sobie życzyła. A do zobaczenia jest naprawdę wiele. W ten weekend nadrabiałam zaległości - wybrałam się w góry Harcu. W sobotę wspięłam się na górę Brocken, a dzisiaj podziwiałam miasteczko Goslar.

This year I will not have real vacations, I haven't really planned to go anywere or take some time off. All I have left is to enjoy weekend trips that serve perfectly as a vacation substitute. Sometimes it is simply good to change the view.
I have been living in Germany for over two years and I must admit that so far I saw too little of it, much less than I would wish for. And there is really a lot to see. So this weekend I was catching up and I made a little trip to the Harz mountains.
On Saturday I climbed the mountain Brocken and today I admired the town of Goslar.

Stary Rynek w Goslarze
Old Town Marketplace in Goslar

Miasto jest po prostu bajeczne, gdyby nie samochody miałoby się wrażenie, że odbyło się właśnie podróż w czasie. Totalnie zachwyciła mnie zabudowa szachulcowa miasteczka.

The town looks simply like from a fairy tale, if there wasn't for cars, one could really have a feeling that one have just travelled in time. I was totally amazed by the timber-framed houses.



Drugą osobliwością architektoniczną miasteczka były domy pokryte czarnym łupkiem, nie tylko na dachu, ale również na ścianach. Niekiedy łupek tworzył wymyślne wzory na fasadach domów.

The second architectural peculiarity of the town were houses covered with black slate, not only on the roof, but also on the walls.Sometimes slate was creating sophisticated patterns on the house facade.

Czy ten znak nie wygląda tu jakby nie na miejscu?
Doesn't this red sign look like it did not belong here?



To była wspaniała, ale też wyczerpująca wyprawa. Więc na dzisiaj już kończę, ale jutro będę kontynuować.

That was a truly great trip, but also an exhausting one. So that is it for today, tomorrow the story will continue.

Mam nadzieję, że macie za sobą wspaniały weekend.
I hope you had a great weekend!

Marta

Monday, July 18, 2011

Wynki candy o poranku

Powiedziałam, że candy trwa do 18 lipca, więc czekałam cierpliwie do północy na wszystkich chętnych. Nie spodziewałam się, że mydełkowe candy spotka się z takim zainteresowaniem. Mydełko powędruje zaś do szczęśliwej 9 czyli Czarownicy :)
Droga Czarownico, chyba miałaś rację, nie warto się zniechęcać, nawet gdy występują jakieś problemy, bo cierpliwość zdecydowanie popłaca.



Serdecznie gratuluję i proszę o namiary, gdzie ma powędrować mydełko. Mam też skromną nadzieję, że poprzez ostatnie posty zaraziłam was choć trochę bakcylem mydełkowym.

Chciałam przyznać jeszcze jedno mydełko poza candy osobie, która zapisała się jako setny obserwator. Dudqa, cieszę się, że tu jesteś i to właśnie ciebie chciałam obdarować mydełkiem. Proszę, podaj mi dane gdzie mam je wysłać.

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy nie zacząć pisać po angielsku, bo zauważyłam że pojawia się tu trochę gości międzynarodowych. Chyba powinnam to rozważyć, bo jednak korzystanie z translatora to nie to samo.
Dziękuję zatem wszystkim za uczestnictwo w zabawie i zapraszam ponownie, bo na pewno nie będzie to ostatnie candy.

Since quite a while I was wondering if I should also start writing in English, seeing an increasing number of visitors from abroad. Now I think I should seriously consider that, as using translator is really not the same.
So thank you all for taking part in the candy and feel welcome to join any other time. Definetly it will not be the last candy.

Marta

Sunday, July 17, 2011

Kilka nowości

Dzisiaj mogę pokazać, co udało mi się wyszperać na wczorajszych zakupach. W sumie za wiele nie wydałam, zrealizowałam bon urodzinowy, który już jakiś czas temu otrzymałam.
Na wyprzedaży udało mi się wypatrzeć ramki. Jeszcze nie wiem do czego mi posłużą, może do zdjęcia, może do wyeksponowania jakichś krzyżyków. W każdym razie bardzo chciałaby m je przemalować na biało, z przecierką. To byłaby pierwsza moja praca tego typu i trochę boję się, by nie zmarnować ramki. Poćwiczę na tylnej stronie ramki. Nawet nie wiem jaką farbę wybrać do przemalowania. Może ktoś jest w stanie coś polecić?



Ramka ma bardzo piękne detale.







A za Gutschein kupiłam sobie w prezencie dwie książki, jedną o wnętrzach, drugą o pomysłach na ciekawe dekoracje. Przyznam, że niełatwo było znaleźć coś ciekawego, choć książek było mnóstwo. Ta książka najbardziej przypadła mi do gustu.





W drugiej książce zachwyciły mnie poduszki z naszywanymi aplikacjami.



Nie mogę się już doczekać, kiedy sprawię sobie w końcu maszynę i nauczę się szyć. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się spełnić to marzenie.

A w TK Maxx zaopatrzyłam się w nowe mydełka. Tym razem w klimatach azjatyckich.



Wyprawa była niezwykle udana, tym bardziej, że z Wascherei czyli ze sklepu meblowego i nietypowej nazwie "Pralnia", udałyśmy się z koleżanką do "suszarni" czyli do restauracji na sushi :) Również z kuponem zniżkowym.

Pozdrawiam ciepło! A jutro już losowanie candy.
Marta

Saturday, July 16, 2011

Wyprawa na zakupy

Dzisiaj postanowiłam w końcu zrealizować swój urodzinowy Gutschein, czyli bon prezentowy i wybrałam się do Wascherei czyli Pralni. Bynajmniej bon nie opiewał na pranie :), Wascherei to naprawdę fajny sklep z meblami i innymi pierdółkami. Położony na trzech poziomach, to miejsce w którym naprawdę można pobuszować. A że po drodze był TK Maxx, tam właśnie skierowałam najpierw swoje kroki. W dziale mydlanym na szczęście mieli nową dostawę, znów udało mi się wypatrzeć kilka fajnych egzemplarzy. Te pokażę pewnie jutro, bo dzisiaj jest już za ciemno na robienie zdjęć.
O mało nie stałam się posiadaczką kolorowego stołeczka. O mało, bo jednak oparłam się pokusie. Stołeczek był fajny, ale tak prawdę mówiąc nie za bardzo pasował do mojego wnętrza. Kilka razy podnosiłam go , a później znów odstawiałam. Aż w końcu odeszłam bez niego. I chyba jednak dobrze zrobiłam. Był naprawdę uroczy, kosztował nie aż tak wiele bo 59 Euro , ale chyba jego przeznaczeniem było opuścić sklep z kimś innym niż ja. W każdym razie uwieczniłam stołeczek na komórce. Myślałam, że zrobiłam zdjęcie, a tu okazało się że powstał mały filmik.

video

W Wascherei nabyłam dwie książki o wnętrzach. I ramki na przecenie. Wszystko jutro obfotografuję i udokumentuję. A teraz idę się zagłębić w lekturę :)
Miłego wieczoru!
Marta

Praktyczne pomysły w małej kuchni

Kiedy niemal trzy lata temu poszukiwałam mieszkania do wynajęcia marzyła mi się duża przestrzeń ze sporym pokojem dziennym i otwartą kuchnią. Poza tym miało być umeblowane w sposób, który cieszyłby oko. Sporo wymagań jak na wynajmowane mieszkanie. Trochę się naoglądałam zanim znalazłam coś odpowiedniego, ale nie obeszło się bez kompromisów. Niektóre mieszkania były fatalnie umeblowane, zdawało się, że właściciele wynieśli tam cały dostatek swojej piwnicy. Sami już na te sprzęty nie chcieli patrzeć, a myśleli, że ktoś będzie chciał płacić za ich korzystanie. Czasami "marnowali" naprawdę fajne mieszkania zastawiając je jakimiś rupieciami. Trochę zatem trwało zanim udało mi się znaleźć mieszkanie, w którym bym się widziała.
Wspomniałam o kompromisach - pokój dzienny jest sporych rozmiarów, tak jak marzyłam, ale za to kuchnia mała i zamknięta. Zajęło mi trochę czasu, by ją polubić. Jest dość ciemna, ponieważ okna wychodzą na ścianę sąsiedniego budynku postawionego zaledwie w odległości 3 metrów.





O ile meble spodobały mi się od samego początku, nie mogłam przekonać się do metalowego stolika i krzeseł. Aż nie zaczęłam gotować... Brak blatów roboczych był coraz bardziej odczuwalny i wtedy odkryłam właśnie na nowo ów metalowy stolik. Fantastycznie nadaje się do odstawiania wszelkich gorących rzeczy. Po prostu na nim wszystko stawiam i nie muszę się martwić, czy przypadkiem się nie zniszczy czy przypali. Naprawdę rewelacyjna pomoc w małej kuchni. Jeśli moja kolejna kuchnia będzie równie mała, chyba zaadoptuję ten nowo poznany patent.
Życzę wam słonecznego weekendu!
Marta

Thursday, July 14, 2011

Mydła raz jeszcze

Tym razem wybrałam się na buszowanie internetowo-kosmetykowe, zupełnie przypadkiem, i natknęłam się na fantastyczne mydła. Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że mnie wręcz prześladują, a ja prześladuję was nimi. Te musiałam pokazać, bo naprawdę mnie zachwyciły. Pochodzą z firmy Scottish Fine Soaps Company.

W kształcie plastra miodu:


I w formie płynnej - mega plus za kreatywne opakowanie:



To już nie mydło, ale zachwyca świetnym opakowaniem :



A tu sol do kąpieli - nie pogniewałabym sie gdyby stanęła w mojej łazience.



I na koniec jeszcze zestaw mydełek:


Dobrze, ze oglądam to wszystko przez internet, bo ze sklepu bym chyba nie wyszła.

W weekend znow wybieram sie do TK Maxx, ciekawe co tym razem tam wypatrzę. Bo mydło na pewno :)
I przypominam o mydełkowym candy u mnie, ktore trwa do 18 lipca.
Pozdrawiam ciepło
Marta

Monday, July 11, 2011

DIY komódka apteczna

Podczas ostatniej bytności w Ikei nabyłam komódkę, którą zamierzam przerobić. Na razie jestem na etapie dojrzewania do tego, by się za to zabrać. Jako wymówka służy mi fakt, że komódka czeka sobie 500 km stąd. Co nie przeszkadza mi jednak planować, co takiego z nią zrobię.
Przede wszystkim planuję dodać szyldy z podpisami na każdej szufladce. Znalazłam takie na ebay, ale zastanawiam się czy w Polsce nie mogłabym takich kupić. Może wiecie, gdzie takie akcesoria można nabyć, najchętniej patynowane?



Myślę, że będą pasowały do komódki, choć wolałabym takie bez uchwytu.



Planuję przemalować ją na biało z przetarciami. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie robiłam, więc chętnie dowiem się więcej na temat metod, materiałów itd. Może ktoś poleciłby mi jakiś fajny tutorial?
A może macie już doświadczenie w przerabianiu tego typu komody? Piękny pomysł znalazłam na blogu Alewe.

A taką mam obecnie, tylko nigdy nie zabrałam się za jej opisanie. Była na wyposażeniu mieszkania, jak się wprowadziłam. Już zdążyłam się do niej przyzwyczaić, więc jak się wyprowadzę z obecnego mieszkania, mam nadzieję znów się w taką komódkę zaopatrzę.

Monday, July 4, 2011

Książka, na którą czekam

Na pewno niejeden raz trafiłyście na blog Design Sponge. Ja w każdym razie bardzo lubię tam zaglądać. Autorka prowadzi swego bloga od 2004 roku, więc z pewnością była jedną z pierwszych, rzadko kto może pochwalić się taką historią. Blog Design Sponge nazywam blogiem "profesjonalnym", który nie jest tylko hobby, ale stanowi "sposób na życie". Może to trochę szumnie powiedziane, ale chodzi mi o to, że dla niektórych prowadzenie bloga to zajęcie typu full time.
Ostatnio autorka oznajmiła na blogu, że udało się jej wydać swoją pierwszą książkę-album, o czym możecie przeczytać i usłyszeć tutaj.



To niesamowite, że blog mógł tyle zmienić w jej życiu, a nawet doprowadzić do wydania książki. Dla mnie to nie tylko książka o designie, ale w pewnym sensie o spełnionych marzeniach i o tym, że małymi kroczkami można osiągnąć wielkie wyniki.
Sama mam kilka marzeń, do których się "przymierzam" - nauczyć się szyć, dowiedzieć się więcej o fotografowaniu, by potrafić lepiej uchwycić chwilę, wyremontować mieszkanie w kamienicy i urządzić je samodzielnie.... to tylko czubek listy.
A tymczasem z chęcią zagłębię się w lekturę książki i już czekam na to, kiedy będzie dostępna na Amazonie.
Miłego dnia
Marta

Saturday, July 2, 2011

Czyszczenie lodówki i ekspresowe spagetti z fetą

Czy u was też tak dzisiaj pada? U mnie leje jak z cebra, że aż nie chciało mi się dziś nawet nosa wyściubić z domu. Tym samym ominęła mnie możliwość zrobienia zakupów spożywczych, bowiem sobota to zazwyczaj mój dzień na zaopatrzenie całotygodniowe. Jutro zaś sklepy zamknięte. Ale nie ma tego, co by na dobre nie wyszło. Postanowiłam w weekend zorganizować akcję wykorzystywania tego, co mam w lodówce ( i ewentualnie w szafce). Chyba naprawdę nie miałam potrzeby robić dzisiaj zakupów. W lodówce znalazłam fetę i cebulę, z których szybko upichciłam chyba najprostsze i najszybsze spagetti na świecie. Przepis na spagetti z fetą poznałam za czasów studenckich, kiedy to prostota i koszt spożywanych posiłków miały szczególne znaczenie.

Przepis przedstawia się naprawdę prosto.
Fetę należy "rozdziubać" widelcem i dodać do niej słodką paprykę, która nada sosowi delikatny smak i kolor.



Najpierw smażymy cebulę na oliwie. Najlepiej drobno ją pokroić, co mi niestety do tej pory się jeszcze nie udało.



Do zarumienionej cebulki dodajemy fetę



Feta powinna się lekko roztopić.



I sos jest gotowy w 5 minut :)



Sos może nie wygląda mega apetycznie, ale smakuje wybornie. Zwłaszcza jak ktoś tak jak ja bardzo lubi fetę :)

Pozdrawiam z deszczowego Hamburga
Marta

Nowy haft

Generalnie zaniedbuję haftowanie, a latem chyba tym bardziej. Długie dnie nie sprzyjają siedzeniu nad robótką. Haftowanie musi poczekać na długie zimowe wieczory, a te będą w tym roku wyjątkowo długie, bo wkrótce przenoszę się na północ. Ale o tym innym razem.
Jakiś czas temu stwierdziłam, że chętnie spróbowałabym haftu na innym materiale niż kanwa.



Niby dziurki w materiale są widoczne, ale drobne, dlatego zdecydowanie trudniej się na nim haftuje. Pewnie dlatego krzyżyki są takie koślawe. Ale jak to się mówi, pierwsze koty za płoty, następnym razem pójdzie mi lepiej. Wydaje mi się, że krzyżyki powinny być większe, ale nie wiem jak je liczyć na tym materiale. Jeśli ktoś ma już doświadczenie w haftowaniu na tego typu materiale albo na lnie, byłabym wdzięczna za odpowiedź.





Sobota rano to mój ulubiony czas na buszowanie po blogach. Dzisiaj znalazłam wspaniały blog, o którym chciałabym wam powiedzieć. Znajdziecie go tutaj: VILLA VON KROGH.
A oto jedno ze zdjęć wnętrza - napatrzeć się nie mogę:


PS. Dzisiaj z przerwami podczytuję wspomnianego bloga. Okazuje się, że wszystkie meble i dekoracje w mieszkaniu pochodzą z Chin! Właścicielka wybrała się z mężem w podróż do Azji, gdzie przy okazji urlopu odwiedziła sklepy i targi wyposażenia wnętrz. I kto by pomyślał!
Pozdrawiam weekendowo.
Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...