

Poczta:

Uroczy domek:

Ogrod w skansenie:

Na rynku swiatecznym obowiazkowo trzeba sie posilic. Skusilam sie na taki maly amerykansko-szwedzki fusion czyli muffin z szafranem. Po raz pierwszy w Szwecji jadlam ciasto z szafranem, smakuje naprawde dobrze.

Zanim dotarlismy na koncert sw. Lucji, odwiedzilismy zagrode zwierzat. Oczywiscie nie moglo zabraknac reniferow.

Ten chyba sie obrazil :)

W jednej z chat szumnie reklamowano opowiesci o pochodzeniu swieta Lucii. Ale w sumie za wiele sie tam nie dowiedzielismy, jedynie to, ze swieto wywodzi sie z czasow, gdy Szwecja byla katolicka. W miedzyczasie Szwecja stala sie protestancka, ale swieto pozostalo. Z zachodniej Szwecji rozprzestrzenilo sie na reszte kraju i teraz jest z checia celebrowane, kazde miasto wybiera swoja Lucie, ktora 13 grudnia stanie na czele orszaku. W chacie udalo mi sie jedynie sfotografowac korone sw. Lucji.

W koncu zas udalo nam sie dotrzec na mini koncert.



W przyszlym roku chcialabym wybrac sie na koncert sw. Lucji z prawdziwego zdarzenia.
Pozdrawiam cieplo!
Marta
Super zdjęcia :)
ReplyDeleteŚwietne miejsce, przybliża kulturę i tradycję:)
ReplyDeleteo, a dla mnie obchodzenie tego świeta to prtawdziwa nowość:)
ReplyDeleteTo fajnie, że tam trafiłaś, życzę Ci i tego koncertu :)), ja w Polsce chodziłam na taka uroczystość do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Szwedzkiej na Krakowskim ;))
ReplyDeletepozdrawiam cieplutko
A ja chłonę wszystko, co piszesz i pokazujesz, bo kocham całą Skandynawię miłością platoniczną, ale jednak... Cudnie:-)
ReplyDelete