Pozniej dostrzeglam, ze zginelo jeszcze pare rzeczy, w tym moja obraczka zareczynowa...Te rzeczy moze nie mialy wielkiej wartosci materialnej, laptop to byl taki grat, ze musial juz byc podlaczony non stop do pradu, bo bateria mu inaczej wysiadala. Ale to byly rzeczy naladowane ze tak powiem "emocjonalnie". Na laptopie zachowane byly wszystkie moje zdjecia z ostatnich lat, ktorych juz czesciowo nie odzyskam. Bo nie przyszlo mi do glowy, by zrobic ich kopie. Na przyszlosc sie poprawie, bo jak to sie mowi, czlowiek uczy sie na bledach.
Po przyjezdzie policji okazalo sie, ze dostac sie do mieszkania jest niezwykle latwo. Stare drzwi w kamienicy, stary zamek, niestety vintage nie zawsze jest dobrym rozwiazaniem zwlaszcza jesli chodzi o drzwi.
Taki jest oto powod mojej nieobecnosci. Zycie toczy sie dalej, co sie stalo to sie nie odstanie. Na razie dorywczo korzystam z komputera z pracy, stad brak polskich znakow, za co przepraszam.
To wydarzenie nie przycmilo mojej radosci z bycia tutaj, ciesze sie pelna para. Wczoraj przytargalam do domu znow calkiem sporo "makulatury", moj stosik gazet sie powieksza. Ogladam je w kolko w kazda strone,najlepiej pry porannej kawie.

Uzbierala mi sie juz calkiem spora kupka, a jestem tu zaledwie dwa tygodnie. Nie wiem co bedzie za rok, zaleje mnie nadmiar makulatury, a najpewniej zbankrutuje! A jednoczesnie nie potrafie sie powstrzymac, jak tylko wchodze do sklepu bezwiednie ciagnie mnie do stoiska z gazetami.

Ostatni numer Plaza Interior to prawie cegla - az 480 stron! I mam w kocu dostep do Vakre! W tym miesiacu byl w dodatku w promocyjnej cenie.
Wczoraj nabylam jeszcze z 4 gazety, ale musza poczekac na weekend, teraz jak wracam z pracy jestem zbyt zmeczona, by je przegladac. Ale wiadomo, poczatki, pozniej bedzie juz lepiej.



































