Monday, August 29, 2011

Ulubione poranki

Kocham spedzac czas w domu, ktory stworzylam (lub raczej nadal tworze, bo jeszcze wiele tam do zrobienia). Ale ze wzgledu na swoja wloczykijska nature jakos tak sie dzieje, ze rzadko mam okazje tam przebywac. Dlatego tez jak juz w domu jestem, celebruje kazdy moment w nim spedzony.
Szczegolnie lubie poranki, gdy siadam sobie z ksiazka w ciszy, zaglebiam sie na mojej ulubionej sofie i delektuje sie chwila. Przyznam, ze czasami czytam niezbyt uwaznie, bo moj wzrok ciagle gdzies wedruje, by uchwycic moment jak dzien sie budzi.

Zazwyczaj w domu wstaje pierwsza, gdy dopiero swita. Moment jest prawdziwie magiczny, z perspektywy mieciutkiej sofy obserwuje swiatlo powoli saczace sie z sasiedniego pokoju.



Ten widok jest mi tak mily, ze chyba podswiadomie wysylam sygnaly, by wlasnie wtedy sie obudzic, by od poczatku do konca obserwoac dzien budzacy sie do zycia.
Po chwili coraz wiecej swiatla wpada do pokoju:




Az w koncu swiatlo wylewa sie szerokim strumieniem ocieplajac cale wnetrze.



Swiatlo poranka rysuje swoje obrazy na czerwonej podlodze i igra po scianach.



Za chwile magiczny moment sie skonczyc, za chwile drzwi sie otworza i cisza poranka zostanie przerwana. Na ten moment tez czekam, kazdy ma w sobie cos pieknego, i ten w samotnosci i ten w towarzystwie.

A jak wyglada wasza magiczna chwila o poranku?

Pozdrawiam i zycze udanego startu w nowym tygodniu.
Marta


7 comments:

  1. ja również lubię ten moment, o którym piszesz Magiczna chwil kiedy słońce wita się z dniem a cisza błoga nas zalewa. I tylko nie za długo niech to trwa bo cisza w długiej perspektywie jest nudna...

    ReplyDelete
  2. Moje poranki w domu zazwyczaj są pospieszne i poprzedzone nieznośnym dzwonkiem budzika i tak naprawdę nie mam czasu ich celebrować. Za to na letnisku, w Kalinkach budzę sie bez budzika, bo słońce zagląda mi do okna przefiltrowane przez gałęzie winorośli obrastającej werandę (mam nawet takie zdjęcie na swoim blogu w jednym z postów). Lubię być budzona przez takie subtelne, zielonkawe światło...
    Życzę Ci jak najwięcej takich świetlistych poranków i pozdrawiam serdecznie
    Maggie

    ReplyDelete
  3. Pięknie tą chwilę uchwyciłaś:)

    ReplyDelete
  4. No tak, mówię to z perspektywy rannego ptaszka, bo takim typem jestem. Ale cieszę, się z tego, bo gdybym wcześnie nie wstawała, tyle magicznych momentów by mi uciekło :)
    Vivi, to prawda, co za dużo magicznych chwil to niezdrowo :) W pewnym momencie czeka się już na tych, którzy wstają później, by zmącili ciszę.
    Maggie, dzięki za podzielenie się swoim porannym magicznym momentem. Poranek na werandzie - to brzmi naprawdę bajkowo.

    ReplyDelete
  5. pięknie uchwyciłaś ten moment ....
    moja sypialnia jest od zachodu i tylko wieczorem oglądam kolorowe zachody słońca...
    a poranek ? jeszcze przy zamkniętych powiekach budzi mnie pocałunek i przytulenie mojego męża....
    i ja dopiero wtedy otwieram oczy....
    leżymy sobie jeszcze chwilę, w nogach / o zgrozo dla niektórych/ leży nasz pies :)
    kiedy zaczyna machać ogonem i stukać nim w ramę łóżka ..... wiadomo pora wstawać.....
    pozdrawiam cie serdecznie

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...