Wednesday, May 29, 2013

Zakup mieszkania

Niedawno rozmawiałam z koleżanką o tym, że poszukuje mieszkania do kupienia, bo musi się wyprowadzić z tego, które właśnie wynajmowała, ponieważ właścicielka zdecydowała się je sprzedać. Dosłownie parę dni później oznajmiła mi, że jest umówiona na oglądanie ciekawego mieszkania. Jednak to nie było to. Wybyłam na jakieś dwa tygodnie ze Sztokholmu i po tym czasie znów się spotkałyśmy. Zapytałam oczywiście jak mają się sprawy mieszkania. I co się okazało? Że mieszkanie już jest kupione i za dwa tygodnie się do niego wprowadza! Tempo niesamowite, ale tak to w Szwecji jest, że transakcje sprzedaży i zakupu rozgrywają się na przestrzeni zaledwie kilku dni. W tym czasie zmieści się często składanie ofert (tak, tak, bo często jest więcej niż jeden chętny i wtedy odbywają się aukcje kto da więcej), a także sama wypłata kredytu i podpisanie aktu notarialnego! 
To, co tak usprawnia w Szwecji ten cały proces zakupu i sprzedaży jest fakt, że bank deklaruje przed zawarciem transakcji ile jest ci w stanie pożyczyć. Bez takiego zaświadczenia z banku nawet nie jest się upoważnionym do składania ofert kupna. Rozwiązanie takie zdecydowanie oszczędza stresów związanych z tym, co w Polsce jest nagminne, czy bank przyzna ten kredyt czy nie. A pod tym względem banki bywają bardzo nieprzewidywalne. Nawet wstępna pozytywna ocena zdolności kredytowej nie daje żadnej gwarancji. 
Z kolei w Szwecji stres jest innego typu. Ponieważ jest tylu chętnych na mieszkania, nigdy nie wiadomo jak bardzo cena poszybuje do góry. Czy znajdzie się ktoś na tyle zdeterminowany, by dostać to, a nie inne mieszkanie i cenę będzie podbijał bez umiarkowania. W Polsce nie ma przynajmniej tego typu dylematów, a obecnie ma się wręcz pewność, że cenę można jeszcze negocjować w dół. 
Ja na kredyt czekam już miesiąc. Jako osoba pracująca za granicą jestem dwukrotnie prześwietlana, muszę dostarczyć setki dokumentów, a i tak nie każdy bank w ogóle przyjmie moją aplikację. Większość banków w Polsce nie udziela bowiem kredytów osobom pracującym za granicą. 
Mimo wszystko jak pomyślę sobie o zawieraniu transakcji w Polsce i w Szwecji, jednak wolę mieszkanie kupować w Polsce, bo wiem, że przynajmniej cenę będzie miało dużo korzystniejszą. Wtedy nawet na kredyt warto poczekać w niepewności. A jakie są wasze doświadczenia z zaciąganiem kredytu?
Tymczasem przyglądam się rynkowi nieruchomości w Szwecji, z chęcią przeglądam ogłoszenia sprzedaży, ale bardziej pod kątem estetycznym niż zakupowym. Doszłam już do takiego stopnia wtajemniczenia :), że po zdjęciu jestem czasem w stanie powiedzieć z jakiej agencji pochodzi ogłoszenie. Zobaczywszy to od razu pomyślałam, że to musi być Fantastic Frank i się nie pomyliłam.

 Zdjęcia : Fantastic Frank

Sypialnia choć mała, jest po prostu genialna w swojej prostocie. Podoba mi się też rozwiązanie z szybą dzielącą kuchnię od sypialni. I ta podłoga w kuchni, genialna po prostu! Może tylko miałabym zastrzeżenie do koloru ścian, sprawia, że mieszkanie staje się trochę ciemne. Ale to kwestia gustu.
Pozdrawiam
Marta

13 comments:

  1. Jak dla mnie kolor ścian jest genialny, za to pomysł z szybą mi się nie podoba.. hehe.. ale ogólnie zachwycające wszystko i super zdjęcia... w uk (bo ja tutaj na emigracji) agencje nie robią takich profesjonalnych zdjęć.. a szkoda.. bo to dużo daje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyli dla każdego coś dobrego :) Też cały czas zachwycam się tymi zdjęciami. Właściwie ciężko tu znaleźć mieszkanie na sprzedaż, które nie przeszło całej stylizacji. Tutaj to prawdziwy przemysł! Ale prawda jest też taka, że wszystko ma swoją cenę... Często połowa wyposażenia mieszkania jest wypożyczona na czas jego prezentacji. W Polsce chociażby wystarczyłoby gdyby mieszkania przed sesją zostały posprzątane ;)

      Delete
  2. Opowiem pewną historię, którą poznałam szukając w internecie pomocy, przy naszym kredycie, szczegółów nie pamiętam, bo to było ponad 2 lata temu. A więc czytałam o problemach pewnej osoby, która sprzedawała swoje mieszkanie albo dom (już nie pamiętam), znalazła kupców, którzy zostali prześwietleni przez bank, była to para w związku nieformalnym. Decyzja kredytowa została im przyznana (my tak też mieliśmy) i...został wpłacony zadatek albo jeszcze wcześniej przed decyzją?, podpisany zdaje się, że akt notarialny. Sprzedająca wpłaciła zadatek na poczet nowego lokum, bo wszystko szło ok, do momentu gdzie okazało się jednak, że coś jest nie tak ze zdolnością kredytową tego pana kupującego...W tej sytuacji to chyba bank dał d..y! Ale aż trudno mi było uwierzyć. Sprzedająca nie była już właścicielką swojego lokum, bo akt własności został podpisany, a okazało się, że są jednak problemu z drugiej strony, mimo że decyzja kredytowa od banku była pozytywna! Wszystko się zastopowało i utkwiło w martwym punkcie. A właścicielką swojego lokum już nie była. Nie wiem jak ta historia się skończyła. U nas było tak, że my tez otrzymaliśmy pozytywną decyzję kredytową, po przedstawieniu setek dokumentów. Jednak coś dalej było nie tak...Przyznam się, że tej decyzji nie czytałam w całości, bo babeczka w banku wszystko załatwiała, sprawdzała, jednak coś było nie tak i ona zwalała winę na tych tam z 'centrali'. W mojej głowie zapaliło się czerwone światełko, zaczęłam czytać te paragrafy i druczki, czytać w internecie i trafiłam na tę w/w historię. Wtedy mnie oświeciło, że można dostać pozytywną decyzję kredytową obwarowaną jeszcze warunkami do spełnienia...! Chodziło o dwa drobiazgi, ale czas nam przeleciał, bo myśleliśmy, że wszystko jest ok! Jakie wtedy były nerwy, ale kto zawinił? Nie'centrala' tylko ta pani z banku! Byliśmy wkurzeni na maksa, mąż pozałatwiał migiem te drobiazgi, ale żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik to sam dyrektor banku drałował do nas po odbiór tych dokumentów i dosłanie ich do centrali. Miał niecałe 2 godz. do dotarcia do nas z centrum miasta w godzinach szczytu, jakieś 25 km...Do dziś nie wiemy jak udało mu się dojechać i wrócić, aby zdążyć wysłać faks do centrali do 16. Ale to już była ich sprawa! Okazuje się, że trzeba mieć w rękawie kilka fachów, najlepiej na wszystkim się znać, bo nawet na specjalistów liczyć nie można! Nie zrobiłam awantury w tym banku, nie wniosłam żadnej skargi...tyle wspomnień. Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło i mieszkamy sobie tu, gdzie mieszkamy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, te warunki łatwo można przegapić i wydaje się, że wszystko jest załatwione. Karkołomne czasami bywa to branie kredytów. Podnosi adrenalinę jak mało co. Ja za każdym razem mam jakieś schody. I za każdym razem powtarzam sobie, że teraz to już nie ma szansy by coś się przydarzyło, ale zawsze wychodzą jakieś kwiatki.

      Delete
  3. Wow, przepiękne wnętrze. Płytki po prostu obłędne. Dzięki za ciekawostkę o rynku mieszkań w Szwecji, kto by pomyślał, że tam taki deficyt mieszkań! pozdrowienia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anicja, problem jak zwykle w tym, że mieszkania są, tylko nie zawsze tam, gdzie ludzie chcą mieszkać :) Różnice w Sztokholmie vs. reszta kraju są przeogromne!

      Delete
  4. Tak, mieszkanie jest b. ładne, aczkolwiek też nie do końca nie mogę przekonać się do tej szyby.
    W niektórych sytuacjach mogłoby być dość niekomfortowo. ;-)
    U nas podobnie, jak u koleżanki wyżej, musieliśmy po wstępnej decyzji kredytowej pozytywnej, spełnić kilka warunków. Generalnie uwierzyłam w kredyt dopiero jak pierwsza transza poleciała na konto dewelopera. Choć uwierzę przez wielkie "U", jak druga trafi w odpowiednim terminie. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To trzymam kciuki za kolejną transzę! Byś pozytywnie się zdziwiła! :)

      Delete
  5. jestem na tak! mieszkanie jest genialne w swej czarno-białej prostocie i skandynawskich dodatkach:)))
    ja w zaciąganiu kredytu nie mam doświadczenia, bo nigdy takiego nie musiałam i mam nadzieję, nie będę musiała brać:)
    choć nigdy nie wiadomo co życie przyniesie...

    ReplyDelete
  6. Mieszkanie świetne i nawet ta szyba ma w sobie coś.

    Ja kupowałam mieszkanie w 2006 roku, wówczas ceny szybowały do góry tak, że przy tych atrakcyjniejszych lokalizacjach rzeczywiście wygrał ten co dał więcej. Dwa lata później kupowałam kolejne mieszkanie na tzw. górce finansowej i dziś jestem w plecy z kasą, bo ceny mieszkań spadły.
    Co do kredytów... sama miałam taki przypadek, że klienci - kupujący ode mnie mieszkanie, po wpłaceniu zadatku dostali odmowną decyzję kredytową.... hm.... to rzeczywiście loteria i ogromny stres.
    Podoba mi się pomysł Szwedów, choć i u nas od lat istnieje coś takiego jak promesa kredytowa (ale czasem i ona nie daje 100% pewności, że dostanie się kredyt)

    Serdeczności Marto

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szyba jest trochę kontrowersyjna, ale mi się podoba :) Dokładnie taki sam układ mam w obecnie wynajmowanym mieszkaniu, tylko zamiast szyb są luksfery.
      Właśnie ze względu na niepewność odnośnie kredytu lepiej umówić się na zaliczkę niż na zadatek w przypadku zakupu mieszkania. Jakby coś nie wyszło, można dostać zwrot wpłaconej kwoty. Bo jednak odmowa banku to siła wyższa, nic z tym nie zrobimy.
      Pamiętam te czasy boomu. Musiałam zapisywać się wtedy w kolejce na mieszkanie. A teraz czasy zupełnie się zmieniły, na pewno na lepsze dla kupujących.

      Delete
  7. My kupiliśmy nasze mieszkanie we wrześniu, po trzech miesiącach walki o kredyt. Trafił nam się pośrednik kredytowy, który nic nie zrobił w kierunku naszego M... Właśnie dziś minął rok, kiedy po raz pierwszy weszliśmy do naszego mieszkania. Widok wtedy zaparł dech w piersiach, zapiera i dziś :)

    ReplyDelete
  8. Mieszkanie na 6... warte pewnie sporo, ale warte też grzechu:)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...