Ranki, nawet jesli ciemne, moga byc calkiem przytulne. W calym mieszkaniu nie mam oswietlenia gornego, co mnie na poczatku troche denerwowalo, ale zdazylam sie juz przyzwyczaic do lekkiego polmroku rozpraszanego przez kilka rozsianych po domu lamp.
I nie ma to jak rankiem uraczyc sie dobra kawa i do sniadania poczytac (poogladac) sobie gazete. Jednym towarzyszy dziennik, ja nad rankiem zas podczytuje te stosy gazet, ktore tu nabywam.
Ostatnio kawa smakuje mi jeszcze bardziej od kiedy zaopatrzylam sie w nowe, typowo szwedzkie filizanki z firmy Höganäns. To troche taki lokalny Boleslawiec. Sa zupelnie proste i ta swoja prostota zupelnie mnie urzekly. Zwyczajna kremowa filizanka na drewnianym podstawku. Czaje sie jeszcze na dzbanek do herbaty z tej samej serii. Nie zeby mi dzbankow brakowalo, bo niejeden by sie u mnie znalazl, ale ten jest naprawde wyjatkowy.

W wersji czerwonej tez pieknie sie prezentuje:

Od mojego ostatniego wpisu minal miesiac, miesiac wypelniony bardzo intensywna praca, stad tez moje milczenie na blogu. Mam nadzieje, ze wkrotce wszystko sie troche unormuje i bede miala wiecej czasu na to, co poza praca. Nie wiem dlaczego, ale nie moge tez komentowac innych blogow, moze to ma cos wspolnego z kiepskim polaczeniem internetowym.
A wkrotce obiecuje candy gazetowe :)
Pozdrawiam cieplo weekendowo.
Marta
Zazdroszcze stosow gazet;) a czajniczek faktycznie swietny:)
ReplyDeleteGazetki są na pewno ciekawe, a lokalny Bolesławiec prezentuje się bardzo fajnie, z takim "sprzętem" przetrwać zimne wieczory i chłodne poranki jest na pewno łatwiej:)
ReplyDeleteNo to się nie mogę doczekać:)
ReplyDeleteCzjniczki są przepiękne, a najlepiej wyglądają wszystkie 3 razem. Miałabym problem z wyborem:))
ReplyDelete